Blog > Komentarze do wpisu

Gibraltar cz.I


Zacz怨o si od tego, 풽 nie mog쿮m wylecie z Anglii. Wylot mia쿮m w sobot 4.12 a w 턳od i czwartek zamknite by쿽 lotnisko w Gatwick. Jedyne zasypane lotnisko w Anglii i akurat z niego mia쿮m lecie. A zasypane by쿽 tak, 풽 s퀅풺y lotniskowe nie bardzo wiedzia퀉 gdzie jest pas startowy. Podobno, jak si zabrali za od턭ie풹nie za pierwszym razem, to oczy턢ili ulic id켧 wzd퀅 lotniska :)) Z lekkim niepokojem s퀅cha쿮m informacji. W pi켾ek rano podaj, 풽 lotnisko ju dzia쿪, ale mog by k쿽poty z wylotami, bo maj problemy z roz쿪dowaniem korka jaki utworzy si na lotnisku. Niektrzy pasa풽rowie koczowali tam kilka dni. W sobot rano sprawdzam na stronie Easyjet i okazuje si, 풽 lec. No wic w samochd i jazda na lotnisko. Odprawi쿮m si, zda쿮m plecak, odsiedzia쿮m swoje na plastikowym krzese쿸u w poczekalni. W kocu stan교em w kolejce do rkawa. Za oknem sta mj samolot. Jeszcze tylko pokaza mi쿮j pani kart pok쿪dow i lecimy. A tu nagle podaj przez g쿽턭iki, 풽 ze wzgldu na strajk hiszpaskich kontrolerw lotu przestrze powietrzna na Hiszpani jest zamknita, a co za tym idzie - mj lot jest odwo쿪ny. Nawet si bardzo nie w턢iek쿮m - rce mi tylko opad퀉. Zanim odebra쿮m plecak i wyszed쿮m z lotniska min怨o ponad trzy godziny. Wikszo뜻 tego czasu sta쿮m w kolejce do okienka 풽by przebukowa bilet na jaki inny lot. Najlepsze jest to, 풽 nie wiadomo by쿽 jak d퀅go ten strajk potrwa. Nie mia쿮m wielkiego wyboru - musia쿮m polecie, nawet je턫i oznacza쿽 to codzienne je풼풽nie na lotnisko. Powiedzia쿮m sobie, 풽 je턫i nie wylec do poniedzia쿸u to ju nie lec. Okaza쿽 si, 풽 do najbli퓋ze wolne miejsce do Gibraltaru jest we wtorek. Jedyn szans na wylot w niedziel by lot do Malagi. Lekko zrezygnowany zgodzi쿮m si na to i pojecha쿮m do domu. Dwa razy, w t i z powrotem, z Didcot na Gatwick. A wszystko w ci켫u mniej ni 12 godzin. Biedna Marzena w p車 dnia wyje펋zi쿪 swj miesiczny limit kilometrw. Nastpnego dnia rano powtrka z rozrywki. Z tym, 풽 tym razem jechali턬y na Luton wic by쿽 troch bli풽j. Z dusz na ramieniu wchodzi쿮m na lotnisko. Wiedzia쿮m wprawdzie, 풽 strajk zosta zawieszony ale... Zreszt i tym razem nie oby쿽 si przez przygd. Przed wyjazdem dosta쿮m od Krzy턪a (skipera) informacj, 풽 mo퓆a w baga퓎 g농wnym przewozi pneumatyczne kamizelki ratunkowe. Podobno Stowarzyszenie Przewo펝ikw zdecydowa쿽, 풽 w tym jednym przypadku mo퓆a odst켺i od zasady, 풽 nie wolno na pok쿪d samolotu wnie뜻 pojemnika ze spr轅onym gazem. Kamizelka ma 쿪dunek gazu, ktry j nape쿻ia. Jest to nabj podobny do starych naboi syfonowych. Kole na rentgenie mia niestety inne zdanie. A do tego by niesamowicie chamski. Mia쿮m ochot zrobi mu awantur ale nie by쿽 na to czasu. Musia쿮m odda nabj. Kamizelka by쿪 przez to ca쿸owicie bezu퓓teczna.

Dolecia쿮m do Malagi bez problemu. Od razu poczu쿮m si jak na wakacjach. A do tego by퀉 to wakacje gdzie "w okolicy" oglniaka. Zacz怨o si od tego, 풽 ledwo zd굻y쿮m na autobus. Nie ma bezpo턳edniego po낢czenia Malaga-Gibraltar. Musia쿮m pojecha przez Marbell. Podszed쿮m do informacji, 풽by zapyta si sk켨 odje풼풹 autobus do Marbelli, a babka za lad mwi, 풽 sprzed budynku lotniska ale musz si spieszy, bo odjazd jest za dwie minuty. Popatrzy쿮m na dystans i lekko jkn교em. Lotnisko w Marbelli jest ze dwa razy wiksze od Okcia. Zreszt, im wicej latam tym bardziej si przekonuj, 풽 wszystkie lotniska s wiksze od Okcia. Tak wic oceni쿮m dystans, podzieli쿮m przez dwie minuty, wynik w metrach na sekund przemno퓓쿮m przez 16.5 kilo mojego plecaka i jkn교em jeszcze raz. A potem pogalopowa쿮m do autobusu, my턫켧 w trakcie "... co jest, q..wa, przecie nie mam 18 lat!". Ale kiedy dopad쿮m zamykaj켧ych si drzwi i wpakowa쿮m si do 턳odka, pomy턫a쿮m, 풽 czuj si jakbym by na wakacjach gdzie midzy 3 a 4 klas liceum i gba sp퀉n怨a mi szerokim u턬iechem. W Marbelli okaza쿽 si, 풽 musz poczeka dwie godziny na autobus do Gibraltaru. Z braku innego miejsca uwali쿮m si na przystanku autobusowym. Plecak pod g쿽w, nogi na szyb, gitara pod rk. Normalnie jak na dworcu w 즕bie pod koniec lat osiemdziesi켾ych. Chryste! Ile to lat min怨o, kiedy ostatni raz tak le풹쿮m!

Dojecha쿮m do Gibraltaru po po퀅dniu. Okaza쿽 si, 풽 Zbyszka jeszcze nie ma. Lecia z Polski przez Pary i utkn교 na jeszcze d퀅풽j ni ja. Natomiast na jachcie zasta쿮m dwch niezbyt zadowolonych osobnikw. Zabawne by쿽 to, 풽 mieli do mnie pretensje, 풽 si sp撰ni쿮m. Tak jakbym to ja zorganizowa ten cholerny strajk. Mia쿮m si w턢iec ale pomy턫a쿮m, 풽 nie bd ju pierwszego dnia zaczyna od awantur. I dobrze zrobi쿮m, bo okaza쿽 si, 풽 mam do czynienia z naprawd 턻ietnymi go턢iami. I to niema쿮go kalibru. Obaj s reprezentantami Polski w jednym ze sportw lotniczych. Nie mog powiedzie jaki to sport, bo jeden z nich by na L4. Ma쿮 s szanse, 풽 jego szef trafi na ten blog, ale lepiej dmucha na zimne. Cho z drugiej strony to zastanawiam si jak ten "chory" wyt퀅maczy szefowi, dlaczego ma opalon ca낢 gb :)) Zawsze mo풽 powiedzie, 풽 lekarz zaleci mu tygodniowe na턻ietlania pod lamp UV.

Cdn...
턳oda, 15 grudnia 2010, leo828

Polecane wpisy

  • nowy post

    Raz na wozie, raz... Tak w kwestii przypomnienia: Pisa쿮m tutaj blog przez dwa, lata ale ze wzgldu na coraz wiksze problemy z edycj, przenios쿮m si do innej

  • nowy post

    I sta si cud...

  • nowy post

    ...i po Biskajach

Komentarze
Go뜻: Donat, *.internetdsl.tpnet.pl
2010/12/20 07:54:39
No z tym przystankiem ko쿽 즕by to te pamitam, a jakie by쿽 Twoje zdziwienie ja nad ranem podjecha pierwszy autobus i by쿮 strasznie oburzony, 풽 Ci si obcy do sypalni 쿪duj. :-)
-
2010/12/20 20:58:01
A pamitasz nocne nale턭iki w 즑zach. Albo tyto fajkowy o zapachu 턻ie퓇 pieczonego chleba w poci켫u z Zakopca? Kasy mieli턬y na 1/3 bu쿸i :)))
Free Web Counter